Ceremonie Szałasu Potu

Rytuał ten poznałam dzięki Wojciechowi Jóźwiakowi – szamaniście, astrologowi; na zjeździe Taraki we wrześniu 2014 roku. Od tamtego czasu brałam udział w szałasach prowadzonych przez Nesa Kruka, Valerie Salez i Maestro Manuela Rufino. W krótkim czasie Wojciech Jóźwiak stał się moim nauczycielem, dzięki któremu zaczęłam samodzielną praktykę. Przez rok czasu w każdą pełnię Księżyca odpalałam szałas. Po wypracowaniu swojego stylu, w oparciu o powierzone mi tradycyjne przekazy dotyczące formuły ceremonii, zaczęłam prowadzić publiczne szałasy otwarte dla tych, którzy pragną doświadczyć tego rytuału.

 

Szałas potów jest ceremonią oczyszczenia i odrodzenia, powrotu do łona Matki Ziemi. Ceremoniał ten wywodzi się z tradycji rdzennych społeczności Ameryki Północnej. Podobna tradycja zwana Temazcal kultywowana jest po dziś dzień w Ameryce Łacińskiej.

 Jest to niezwykłe i transformujące doświadczenie, które pomaga głębiej poznać siebie. Jest to też przestrzeń, w której człowiek może otrzymać wgląd, uzdrowienie i spełnienie intencji dzięki mocy czterech żywiołów i odtworzenia kreacji Wszechświata.

Zdjęcia Piotr Werewka

Szałas budowany i prowadzony jest przeze mnie w zgodzie z czterema kierunkami świata, czterema żywiołami i czterema etapami życia człowieka (narodziny, dojrzewanie, dorosłość, starzenie się/śmierć).

Szałas ma 4 bramy, których strażnikami są: na bramie wschodniej Orzeł, na bramie południowej Feniks, bramy zachodniej pilnuje Manta, a północnej strzeże Wąż. Zwierzęta te są moimi osobistymi Totemami (o pracy ze Zwierzętami Mocy pisałam wcześniej: http://izabelaoldak.com/PL/root/news/10-zwierzeta-mocy.html)

Rozpoczęcie ceremonii

Czas ceremonii rozpoczyna się od przywitania w kręgu. Po krótkim przedstawieniu się rozpoczynamy budowę szałasu. Czasem trzeba stworzyć także jego konstrukcję. Ważnym momentem jest rozpalenie świętego Ognia, który rozpoczyna strefę kontemplacji i zanurzenia się w sferę sacrum.

Przy akompaniamencie muzyki cztery osoby rozpalają Ogień zgodnie z czterema kierunkami świata, i tak kobiety rozpalają stronę północną i zachodnią, a mężczyźni południową i wschodnią. Bacznie obserwujemy ten proces, ponieważ wiele nam mówi o naszej relacji z tym żywiołem.

Kiedy kamienie są już rozgrzane, szykujemy się do wejścia do szałasu. Na zewnątrz pozostają wyłonieni wcześniej Ogniomistrzowie, których zadaniem jest pilnowanie ognia, wyciąganie, oczyszczanie i wprowadzenie kamieni do dołu w szałasie.

Przed wejściem do szałasu okadzam wszystkich szałwią i palo santo. Wchodząc mówimy: „Wszyscy, co ze mną”, co oznacza całe istnienie. Kiedy kamienie i Ogniomistrzowie są już w środku otwieram bramę, przedstawiamy się i zapraszamy swoich przodków, rodzinę, przyjaciół oraz byty duchowe i opiekuńcze.

Każda runda poprzedzona jest krótkim wstępem i dedykacją, wypełniona muzyką, intencjami i wglądami. Często robię także podróże szamańskie wprowadzając bębnieniem w trans, by głębiej wejść w dany żywioł i etap życia go reprezentujący.

 

Brama I – Powietrze

I tak przechodząc przez bramę pierwszą znajdujemy się w Królestwie Powietrza, to moment naszych narodzin, otrzymanych potencjałów, pomysłów i idei. Wschód jest kierunkiem żywiołu Powietrza, jako, że Słońce wznosi się na wschodzie, a powietrze kojarzy się z wszelkim początkiem, wznoszeniem się, i wschodzeniem. To również żywioł odpowiadający za naszą komunikację, intelekt, myśli, wizje i auto ekspresję. Każde działanie oraz jego manifestacja w świecie materialnym rozpoczyna się od idei, a ta pojawia się w naszym umyśle niczym owe wschodzące Słońce.

To etap życia, w którym nie tylko się rodzimy, ale stajemy się siebie świadomi, uczymy się koordynowania swojego ciała, mowy, relacji do innych osób i otoczenia.

W tej bramie z siłą Wiatru oczyszczam umysły ze zbędnych, kotłujących się myśli, przywołując czas radosnego poznawania świata, odkrywania jego zjawisk i tajemnic, nadawania znaczeń i budowania z nim swoich pierwszych relacji. Jest to miejsce i czas na to,  by powrócić do swojego dzieciństwa, pobrać z niego siłę, jeśli było sielankowe, lub uzdrowić, jeśli to stamtąd płyną pierwsze cierpienia czy traumy. Możemy też utulić swoje wewnętrzne dziecko, dać mu naszą miłość i uważność.

Orzeł stojący na straży wschodniej bramy jest również pośrednikiem pomiędzy naszą świadomością a wyższym Ja, jego zadaniem jest dostarczanie nam odwagi, nowych możliwości i boskiego natchnienia.

W tej bramie zasadzamy ziarno. To od Nas zależy, czym chcemy, by to ziarno było. Czy jest to intencja, z którą weszliśmy do szałasu, czy nagle przyjdzie nam do głowy zupełnie inna idea?

Po zamknięciu bramy i tym samym zakończeniu tej rundy, otwieramy drzwi szałasu. Następuje krótka przerwa, w której możemy się napić wody, ochłonąć, ale przede wszystkim jest to czas, kiedy Ogniomistrzowie wnoszą kolejne rozgrzane do czerwoności kamienie. Każdy kamień jest przez nas witany, dodatkowo posypuję go mieszanką ziół, która roztacza wokół nas cudowny zapach.

 

Brama II – Ogień

Kiedy wszyscy są z powrotem w środku otwieram kolejną bramę. Przenosimy się na Południe do Królestwa Ognia. To jest ten moment, kiedy szałas rozgrzewa się na dobre. To siła nieokiełznanego żywiołu, odpowiadającego za naszą wolę, aktywność, wszelkie działania, wigor i ruch. Wchodzimy w najbardziej dynamiczny okres naszego życia, czyli w fazę dojrzewania. To wtedy zmienia się nasze ciało, stajemy się kobietą lub mężczyzną. To czas nauki, doświadczeń i eksperymentów. Naszej ekspansji. To czas buntu i  seperacji od rodziców, poprzez pójście do szkoły, a potem na studia, co zmusza nas do samodzielności i eksplorowania świata. Uczy nas dostosowywania się do nowych sytuacji i środowiska, rośnie nasz indywidualizm poprzez budowaną tożsamość. Ujawniają się nasze talenty i potencjały, które szlifujemy i doskonalimy.

Na tym etapie całą energię wytworzonego ciepła i siły Ognia kieruję do Splotu Słonecznego uczestników, tak by aktywowali w sobie tę męską siłę, odwagę, gotowość do wszelkich działań i zmierzenia się z trudnościami życia. Wyzwalamy moc, a nawet dzikość. Teraz możemy wyrazić nawet swoją agresję czy złość. Zatem w oparach unoszących się z polewanych wodą kamieni słychać okrzyki, śmiech, piski i wszelkie inne odgłosy budzącej się w nas siły Ognia.  Temu procesowi towarzyszy Feniks, strażnik tej bramy, który obdarza nas dodatkowo siłą odradzania się i wszelkiej transformacji. Nie ma teraz mocy, która przeszkodziłaby nam, by tak skumulowaną energię wlać w posadzone wcześniej ziarna, by zaczęły kiełkować. To na nie kierujemy teraz swoje Słońce, tak by rosły jak najszybciej i najpiękniej. Co chcemy by w naszym życiu urosło? By dojrzewało? Na co rzucamy Światło?

 

Brama III – Woda

Po przerwie i kolejnych kamieniach wniesionych do szałasu następuje łagodne zejście ku Zachodowi. Tutaj na bramie wita nas Manta, to ona pomoże nam unieść się na falach Królestwa Wody, zanurzyć w jej głębinach, a nawet wyskoczyć ponad jej taflę. Wchodzimy, bowiem w głębię oceanu swoich uczuć i emocji, seksualności, kreatywności i przepływu obfitości w naszym życiu.

Dorosłość – to właśnie z tym zagadnieniem mierzymy się podczas trwania tej rundy. Kieruję uwagę na czakrę serca, by z tego ośrodka płynęły do nas informacje o relacjach, jakie budujemy czy to z rodzicami, partnerami, przyjaciółmi, czy z samym sobą. Przyglądamy się swojej lewej kobiecej stronie ciała, swojej relacji z matką i relacji z kobietami w swoim życiu, następnie spoglądamy na swoją prawą stronę – na ojca i wszelkie inne autorytety męskiego rodu. Często mierzymy się ze swoją seksualnością, spoglądając na wody czakry sakralnej, a także na to czy i w jaki sposób płyną do nas rzeki obfitości życia. Jest to, bowiem czas, kiedy nawadniamy swoje zasoby, tak by wydały już owoce naszej pracy. To właśnie do Idei i Woli dodajemy Emocje, by to czego pragniemy zamanifestowało się w naszym życiu. Jakie plony chcemy już w nim zebrać?  Do czego już dorośliśmy lub do czego dojrzały już nasze starania?

 

Brama IV – Ziemia

Północ. Ostatnie królestwo, które odwiedzamy podczas naszej podróży, to Królestwo Ziemi. Przechodzimy przez bramę transformacji, do której wpuszcza nas Wąż. To właśnie jego domena i zadanie, by przeprowadzić nas przez najtrudniejszy bodaj etap w życiu, jakim jest starzenie się i śmierć. Ziemia to żywioł manifestacji naszego życia, wszelkiej materii i fizyczności oraz naszego przeznaczenia. Z tej perspektywy widzimy już jak uprządł się nasz los. To jak się starzejemy, czego dokonaliśmy, co stało się naszym udziałem i jak umieramy jest skumulowanym efektem całego naszego życia. To tutaj dociera do nas ciężkość, a może lekkość naszych słów, czynów, związków i relacji. To właśnie z tego miejsca możemy dokonać wszelkich podsumowań i zebrać całą mądrość, jaką posiedliśmy w ciągu naszej egzystencji. To etap życia, w którym dosięga nas nie tylko starzenie się, ale i choroby, będące często skutkiem naszej psychosomatyki, wypadków i karmicznych czy rodowych powiązań. Doświadczamy też śmierci naszych bliskich i w końcu naszej własnej śmierci. Tutaj możemy zmierzyć się z tymi zagadnieniami, przygotować się do tego momentu.

Jest to też przestrzeń na to, by pożegnać, oddalić z naszego życia to, czego już nie chcemy, to, co w nas już wybrzmiało, a co możemy zostawić za sobą.

Jest to także czas na podziękowania nie tylko dla darów Ziemi, jej plonów, naszego ciała i zdrowia, ale też wszystkim żywiołom, zwierzętom, opiekunom i tym, którzy brali udział w tej ceremonii. Czujemy wdzięczność i ulgę, ponieważ nadszedł czas wyjścia z szałasu. Czas odrodzenia!

 

Integracja procesu

Wychodzimy na czworakach przez mały otwór, skupiając się na naszym pierwszym oddechu, poczuciu cudnego, czystego powietrza, które wypełnia nasze płuca. Wprowadzamy nowe życie, nową energię.

Po krótkim wypoczynku spłukujemy się wodą, oczyszczamy, wydajemy okrzyk.

Na koniec radujemy się zbierając się przy ognisku, dziękujemy za ceremonię i palimy dary dla Ognia. Mogą to być zioła, kopal lub inne żywice, kadzidła itp. Po tej celebracji idziemy spać.  Wypoczynek jest niezbędnym elementem tego rytuału, tak jak sen i marzenia senne.

Następnego dnia, po wspólnym śniadaniu zbieramy się w kręgu, by wymienić się przeżyciami, pobłogosławić i pożegnać.

 

Uważa się, że będąc w szałasie powracamy do czasu początków, by będąc świadkami pierwotnych sił kreacji odnowić, odświeżyć własną relację z życiem. Górna półkula szałasu i dolna niewidoczna, zagłębiona w ziemi, wraz z kamieniami w środku, stanowią model Wszechświata, jego symboliczny zarodek, Początek Wszechrzeczy, którego jesteśmy świadkami i uczestnikami.  Wewnątrz łaźni jesteśmy jak embriony, jak jaja w skorupie żółwia.  Cofamy się do początku, gdzie kumuluje się największa ilość mocy, jako że we wszystkich początkach skupia się największa twórcza siła. To właśnie wtedy możemy podejmować właściwe decyzje, niczym indiańska starszyzna plemienna.

Wszystko, co się dzieje podczas ceremonii, począwszy od budowy szałasu i rozpalenia świętego Ognia, ma znaczenie symboliczne. Także odczytujmy znaki i dobrze obserwujmy nasze myśli. Możemy również włożyć intencje w każdą kroplę obficie spływającego z nas potu, każdego przeżytego cierpienia czy niewygody.

To jak mocno zadziała na nas ceremonia, zależy właśnie od naszej uważności, otwartości i głębi doznań. Nie chodzi o ślepą wiarę w rytuał, ale o uważność, czystość intencji i obecność; słuchanie tego co mówią inni, a także poddanie się całemu procesowi bez lęku czy wewnętrznej walki.

Zdjęcia: Piotr Werewka

Serdecznie zapraszam do wspólnych celebracji!

Aho!

Nadchodzące ceremonie:

2/3 grudnia 2017 Księżycowa Pełnia

21/22 grudnia 2017 Przesilenie Zimowe

Kontakt: izabela.oldak@gmail.com oraz 506338954

https://www.facebook.com/IsaRitualis/

www.izabelaoldak.com

 

O autorce:

Izabela Ewa Ołdak – Z zawodu jest artystką wizualną i kuratorką sztuki. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu oraz Dutch Art Institute w Enschede w Holandii. Specjalizuję się w malarstwie ezoterycznym i krajobrazowym, muralach, instalacjach site-specific i sztuce nowych mediów. Jako kuratorka organizuje wszelkiego rodzaju artystyczne eventy, wystawy, warsztaty, festiwale.

Kolejnym obszarem jej pracy, rozwoju i pasji jest praktyka szamańska i ezoteryczna. Prowadzi Ceremonie Szałasu Potów i Kobiece Kręgi. Pracuje ze Zwierzętami Mocy, Tarotem i kryształami. Gra na szamańskim bębnie i drumli.

Podróżuję po różnych krajach, miejscach mocy i w głąb siebie. Wyznaje życie w zgodzie z Naturą, jej cyklami i świętami (przesilenia, równonoce, pełnie i nowie) jak również zdobywam wiedzę poprzez bezpośredni kontakt i komunikację z nią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *